Kochani,
no i dokonalo sie, zalozylam bloga. Postaram sie updatowac na tyle na ile czesto sie da.
Dzis jestem w Chiang Mai, cudowne miasto na polnocy Tajlandii.
Wczoraj przyjechalam nocnym autobusem.
Pierwsze dwa dni w Bangkoku byly oszalamiajace. Spalam w backpackerskiej dzielnicy, niedaleko khoasan road. Dzielnica tetniaca zyciem.
Od samego momentu opuszczenia autobusu, ktory wiozl mnie z lotniska, oszolomil mnie klimat tego miejsca. Wszedzie uliczne stragany sprzedajace lokalne przysmaki. Zawrot glowy murowany, kiedy smaki, zapachy, kolory i dwieki otoczyly mnie w 1 sekunde.
Nie moglam sie doczekac, az zaczne probowac, smakowac, wachac, dotykac, eksplorowac i doswiadczac.
Od razu po wyjscu z autobusu poznalam super parke z warszawy. Postanowilismy przez pare dni pokrecic sie razem - i przyjemniej, fajniej i niewatpliwie taniej:-)
I tak przezylismy mega cudowny wieczor, opychajac sie pad thaiami, krewetkami, zupami na mleku kokosowym i trawie cytrynowej.
Sprobowalam duriana - najbardziej smierdzacy owoc na swiecie - rzeczywiscie obrzydliwy - smierdzi starymi skarpetami i zgnilym serem w olaczeniu z mokra lapa psa-)
Lokalne, zmrozone piwo jest wytchnieniem w zmeczeniu.
Drinki sprzedawane na kubelki.
Cieplo, hamaki, szezlagi i inne sprzety dajace wytchnienie rozlozone wzdluz ulic.
Przysiedlismy w mega super miejscu - bambusowe szezlagi, lampiony, muzyka, dobre piwo i super jedzenie. Moglabym tam siedziec cala wiecznosc.
Teraz Chiang Mai. Mieszkamy w uroczym guest housie, w starej dzielnicy, gdzie rowniez z reguly zatrzymuja sie backpakersi.
Pokoj malutki, ale czysty. Za to ogromna weranda ze slomianymi matami, lezankami, kolorowymi kwiatami i ludxmi z calego swiata, Poznalismy Anglikow, holendra, Belga i wielu, wielu innych.
Wczoraj odwiedzilismy Night Bazzar, na obrzezach miasta. Spodziewalam sie recznie robionych wyrobow, sztuki. Za tto byly podrobki wszystkiego co mozna sobie wyobrazic. zegarki, perfumy, ubrania, wszystko.
Po kilkunastu kilometrach chodzenia przez caly dzien, zapodalam sobie tajski masaz stop... cos niebywalego. Odplynelam w 3 sekundy pod wplywem doznan przyjemnosci pomieszanych z dosc mocnym bolem (masaz tajski jest bardzo bolesny:-)), w oparach niesamowicie pachnacych oeljkow, zielonej herbaty i zmeczenia. bylo warto - dzis moje stopy sa jak nowe:-)
Jutro wypozyczamy samochod i jedziemy do Pai, na polnocy zachod od Chiang Mai. Zrobimy objazdowke po okolicach przez 2 dni.
kazdy taj, ktory dowiaduje sie, ze chcemy jechac sami, wybalusza oczy. Oni jednak nie wiedza, ze poruszanie sie po polskich drogach to tez wyczyn.
Dzis mega goraco, dlatego czekajac na wieczor, kiedy bedzei mozna ruszyc w miasto i eksplorowac dalej, postanowilam podzielic sie z Wami moimi pspostrzezeniami.
Nie musze Wam pisac, ze oczywiscie plecak ma conajmniej mocno za ciezki... ale coz, tak chyba jest zawsze przy pierwszej taego typu podrozy:-)
Przede mna jeszcze wiele tygodni cudownych przygod, przezyc i doswiadczen.
Mocno Was wszystkich pozdrawiam i przesylam tajska energie!
Dzięki przyda się. Jednak Polskie drogi się do czegoś przydają. Dzięki nim żadne inne nie są nam straszne xD Buziaki. Karolina Ł.
OdpowiedzUsuńSawadee Kap,
OdpowiedzUsuńAzja ma niezwykła moc, rozczula i rozluznia wszystkich, piekna i gleboka kultura, wspaniali ludzie, najlepsze jedzenie na swiecie, no i do tego ten wilgotny, cudowny klimat,milo Wam zazdroscimy,
wspanialych chwil, przezyc, refleksji
Chook dee, Kopun Kah
Asia, Tata i Operka z Ozarowa,
Bedziemy tu zagladac
no i konfitura z popierdułek zaistniała! cieszę się ogromnie i będę do ciebie tutaj zaglądać :-) ściski
OdpowiedzUsuńKaś
Ładnie ŁAdnie :) a tu wiosna zaczyna czadować :)
OdpowiedzUsuńWK
pozdrawiam
OdpowiedzUsuńlgujvjzxcd , i beza tez
OdpowiedzUsuń