środa, 13 kwietnia 2011

Phnom Phen w przed dzien Nowego Roku

Phnom Phen nie lubie, od poczatku. Moze to dlatego, ze aklimatyzuje sie do sameotnej wedrowki, moze dlatego, ze tesknie za Bibi i za Bartkiem - moimi towarzyszami podrozy a moze dlatego, ze jestem chora i dzialam na polowie normalnej energii....
Zaliczylam dzis wizyte u lekarza... 50$ na wstepie za konsultacje. Okazalo sie, ze jednak mam powazne zapalenie oskrzeli i ucha... fuck, tylko tego mi brakowalo. wypisal lekarstwa i zainkasowal kase. Do tego spie w takiej norze, ze az trudno to sobie wyobrazic...
Ogolnie kambodzancycy traktuja turystow jak chodzace ATMy (bankomaty). Wszystko jest dwa razy drozsze niz w Tajlandii - oczywiscie ceny dla turystow.
jako, ze ja nie mam w naturze lezec w lozku i zdychac ( zwlaszcza w takiej norze w jakiej mieszkam), postanowilam dzis zaliczyc najwazniejsze punkty stolicy.
Zaczelam od Muzeum S-21 - czyli szkoly, ktora zostala zamieniona w centrum, kazni kambodzanczykow, zalozone przez Pol Pota.
Wyglada to jak 1/10 naszego Oswiecimia. Oczywiscie kazda tragedia zmusza do refleksji i zastanoiwienia.
Jednak po tym co zobaczylam, zbojkotowalam palac krolewski. Ni poszlam go zwiedzac. Z zewnatrz palac wyrabany w kosmos, ociekajacy zlotem, srebrem, pieknymi budowlami. Jesli zatem krol mieszka w takim palacu a w wiekszosci kraju jest taka bieda, zadzi korupcja i mafia, to nie siwadczy to dobrze o wladcy,. Dlatego nie poszlam, n ie zaplacilam kolejnych dolarow za wstep do miejsca zamieszkania glowy panstwa, ktora wedlug mnie kompletnie nie radzi sobie z sytuacja zwyklych ludzi. za to poszlam do muzeum narodowego. Szuklama dr Abdudzia - studiowal w Polsce i bardzo chetnie przyjmowal u siebie turystow z Polskie. Do niedawna byl dyrektorem Muzeum Narodowego, ale zostal przeniesiony na znasznie wyzsze stanowisko. Szkoda.
Potem zachod slonca na rzeka.
Acha i w miedzy czasie jeszcze Russian Market. Z Rosja nie ma nic wspolnego. Mieszaja sie stoiska z warzywami, miesem i ubraniami. Dla tych bardziej odpornych na mieszanke dosc czasem odpychajacych zapacho, polecam jadlodajnie na srodku. Ja odwazylam sie i jadlam najlepsza zupe, jaka do tej pory moglam skosztowac w Azji. Nie znam nazwy, bo nikt nawet slowa po angielsku. W sklad wchodzil makaron, jakas zolta zupa, pokrojone kwiaty bananowca, mega duzo swiezych ziol, w tym przewazajaca byla mieta, mleko kokosowe, trawa cytrynowa i przepiekne fioletowe kwiaty, ktorych nazwy nie znam. Niebo w gebie.
Na koniec opisze jeszcze sytuacje korupcyjna, jaka tworzy zbilzajacy sie nowy rok.
Poniewaz stolica sie wyludnia na sylwestra, postanowilam od razu jechac na wybrzeze. Jednak zdobycie biletu tam przed godzina 8 wieczorem, bylo niemalze niemozliwe. Zatem po kilku godzinach poszukiwan i nieuniknionej lapowce udalo mi sie zdobyc bilet na 11.30 co oznacza, ze w centrum Sihanoukville bede kolo 16. Jazda bedzie z pokojem, bo ponoc wszystko zabukowane, a top co wolne w granicach 30$ za no ( dla porownania teraz place 6$ co i tak jest sporo jak na te warunki). Co najwyzej bede jutro spac na plazy. A co. Poznalam super pare - malzenstwo hinduskiego pochodzenia z Angli. Mailami juz sie umowilismy na jutro, wiec jakby co, to zostawie im plecak w pokoju a sama bede witac dzien na plazy. Tez bedzie cudownie.
Ciesze sie, ze opuszczam to miasto, mam nadzieje, ze na wybrzezu czeka mnie lepsze:-)
Buziaki dla Was
Agata

2 komentarze:

  1. ostatnio witałem dzien nad wisla od strony pragi tez było pieknie ale to nie dwie imprezy sylwestrowe w roku

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochanie bądź dzielna :D zwiedzaj i idź "szerokimi" pasmami dróg. Wszystkiego naj...Mała

    OdpowiedzUsuń