wtorek, 5 kwietnia 2011

Chiang Mai i Pai...bosko


Kochani,
troszke sie nie odzywalam, ale to dlatego, ze bardzo duzo jezdzilam i czasem na sen zostawalo niewiele czasu.
Tak jak pisalam, wynajelismy samochod i objechalismy sobie chiang Mai. Na pierwszy rzut poszedl rezerwat sloni a potem Tiger Kiongdom. To niebywale, ze mozna tak po prostu przytulic tygrysa czy slonia. Niebywale rowniez jak rozszerzaja sie horyzonty i mapy rzeczywistosci.
Michal - pamietasz jak pokazywales mi swoje zdjecia z tygryusami a dla mnie bylo to cos mega niedostepnego?Przedwczoraj trzymalam glowe na brzuchu kilkiteniego, wielkiego, ogromnego tygrysa i czulam jego bicie serca. Cos niesamowitego i cudownego.
potem pojechalismy do Pai - malekie hippisowskie miasteczko w gorzystej dolinie, ok 150 km od Chiang Mai. Poniewaz wszyscy chcieli jak najtansza opcjhe, to dostalismy mega starego jeepa - suzuki, chyba 100 letni. Wnetrze jak z malucha, oczywiscie bez klimy. Do Pai wiedzie droga przez gory - ok 760 zakretow, z jednej strony sciana gory, z drugiej wawozy porosniete dzungla. Nie musze pisac, ze piszczalam jak na roller kosterze. Mimo to, naszemu kierowcy Bartkowi nalezy sie zloty medal, nie tylko za opanowanie lewostronnego ruchu, ale rowniez za umiejetnosci godne mlodego Kubicy. Adrenalina niesamowita.
W Pai znalezlismy cudowny bambusowy gest house, wsrod drzew. Wieczorem poplynelismy. Koncert na zywo tajskiego zespolu regge, klimat, niesamowici ludzie... eh, dzialo sie. Skonczylismy o 7 rano.... bosko!
Nocnym busem znow do Bangkoku i potem kolejnym oraz promem i tak jestem na Ko Samet. Cudowna wyspa, cieplusienkie morze, swieze seefood i niesamowity kliemat. Dzis siedzialam w morzu juz chyba 2 godziny, unoszac sie na wodzie i podziwiajac widoki. Ceny znacznie wyzsze niz nba ladzie, ale i tak znosnie. W koncu to jedyny moment, kiedy bede na tajskiej wyspie, potem juz tylko plaze Kambodzy....
Tajlandia jest cudowna, niesamowita. Najcudowniejszy jest spokoj. Kompletna blogosc. Nawet jesli czeka sie na autobus ponad godzine, albo prom sie spoznia kolejne 45 minut, jest ok. Ludzie cigle sie usmiechaja, zawsze pomoga, nawet jak nie wiedza:-) na to trzeba uwazac, bo Taj nigdy sie nie przyzna, ze nie wie, ale nawet jak nie wie, to i tajk Ci doradzi.
Zostaje tu na nasteopne dwa dni, jutro bierzemy skutery i zjezdzimy cala wyspe. A potem to juz Kambodza!
Sciskam Was wszystkich mocno i do nastepnego:-))))

1 komentarz:

  1. hej Agata,
    pamiętam, pamiętam.

    Trzymam kciuki i dopinguję !!!!
    Dawaj znać co i jak :)

    Pozdrawiam !!!!
    Michał

    OdpowiedzUsuń