Dzis dojechalam do Kambodzy. Z zalem opuszczalam wyspe. Cchialam objechac wyspe, ale kiedy wypozyczylismy skuter, okazalo sie, ze wyspa w 90% jest niedostepna i ta plaza przy ktorej mieszklalismy byla najpiekniejsza. Nauczylam sie za to prowadzic skuter, zatem ma zamiar jeszcze pewnie w Kambodzy a w Wietnamie juz na pewno wypozyczyc i jezdzic po okolicach na wlasna reke:))) Udalo sie kupic w Bangkoku bardzo tani bilet do siem Reap. Za 300 bht, czyli ok 28 zl za ok 700 km. Na poczatku wydawalo sie to niezlym dealem. Moi znajomi mieli juz wizy, wyrobili je wczesniej. Ja nie mialam, co oznaczalo niezlka przeprawe na granicy. Busik, ktorym jechalismy z Bangkoku zatrzymal sie jakis 1 km przed granica. Obiecali nam, ze pomoga przeprowadzic wszystkie formalnosci za... 45 $ od ososby. Ja przygotowana juz wczesniej odmowilkam takiej przyslugi. Powiedzialam, ze na wize mam tylko 20$ i ani grosza wiecej Wtedy facet z korporacji zaczal mi grozic, ze bede czekac na wize wiele godzin a on to moze zalatwic w 10 min. Ponadto zagrozil, ze nie bedzie na mnie czekac i bede musiala na wlasna reke i za dodatkowa oplata dostac sie SIEM Reap. Ja no to z usmniechem nr 5 odpowiedzialam, ze ok, mam czas:-) z grozna mina wskazal mi kierunek ,gdzie jest przejscie graniczne i burczac cos pod nosem odwroicil sie i odszedl. Do granicy w skwarze szlam prawie kilometr. Co rusz mijalam zasieki, zoilnierzy uzbrojkonych po zeby i naganiaczy, ciagle ktos chcial mnie na visa express. Ja widzac, ze za wize placi sie 20$ pewna siebie szlam dalej< przynajmniej staralam sie przybrac taka poze> tak naprsawde nie wiedzialam< czy zajmie mi to piec minut czy wiecznosc
okazalo sie< ze w okienku imigracyjnym wize wyrobilam w jednak w piec minut i po chwili bylam juz w kambodzy
po tej stronie granicy to jest zupelnie inny kraj< strasnie biuedny< wszedzie slumsy
jutro akgor caly dzien< bedzie pieknie
niestety zadnych zdjec< bo pisze z hotelowego komputera< ktory ma bardzo slabe lacze
caluje mono i przesylam energie indochinska wszystkim Wam
calusy
A
Good Girl !!! Good News
OdpowiedzUsuńU nas wszystko dobrze,
Czy masz szanse na telefon z lokalna kartą !
pozdrawiamy z Ozarowa
to sie okazalo nieoplacalne, ale jak tylko dorwe sie do szybkiego lacza ze skypem, to zadzwonie. Calusy dla Was
OdpowiedzUsuńpada i pada pogoda pod konfiture całujemy z bzz
OdpowiedzUsuńno nieźle sobie tam pogrywasz, blondi rządzi, co?!!!!! buziaki
OdpowiedzUsuńhej Agata,
OdpowiedzUsuńczyli nic na granicy sienie zmieniło. Szaleją ceny. Zasieki, żołnierze, przejście na piechotkę :) Wszystko jest jak było :):):)
Phnom Phen robi wrażenie. Slumsy. Mieszkałem w harcorowym moteliku. Chyba jedno z najbardziej hardcorowych miejsc w Kambodży, więc będzie tylko lepiej !!!!Daj znac gdy będziesz w Sihanoukville. A może gdy już tam będziesz, to właśnie nie będzie czasu by pisać. Zobaczymy :)
3m się :)
Michał