wtorek, 12 kwietnia 2011

Kambodza po glebszym rozeznaniu

Witajcie,
pisze z Phnom Phen, czyli stolicy Kambodzy.
Dzis rano pozegnalam sie z moimi przyjaciolmi z podrozy i rozpoczelam samotna szwedaczke. Poczatek niezly - 8 godzin w loklanym autobusie, gdzie bylam jedynym bialym czlowiekiem a nikt po angielsku ani w zab. Za to na migi da sie dogadac.
Pare dni spedzonych w Kambodzy bardzo mnie poruszyly. Nie bede tym razem opisywac piekna Angkoru, czy pagod - to mozna znalexcw internecie.
Chialabym podzielic sie z wami moimi spostrzezeniami dotyczacymi mentalnosciu tego kraju.
Kambodza jest ogarnieta korupcja, mafijnymi konszachtami i wyludzaniem na kazdym kroku.Jest to jednak glownie aktywnbosc rzadu, policji i wojska, chociaz rowniez mafijnych loklanych sieci.
Zwykli Khmerowiesa bardzo otwarci, usmiechnieci i zyczliwi.
W Siem Reap jesttaka ulica doscyc turustyczna - Bar street - same bary, knajpy i dyskoteki. Jednak wszystko urzadone ze smakiem i lokalnym klimatem. Mozna zjesc posilek ze straganu lub w znacznie bardzi proeuropejskiej knajpce. Wszedzie kufel piwa za 0,5$ :-)Wprawdzie slabe piwo, ale zawsze mocno zmrozone i dobrze gaszace pragnienie.
Kiedy siedzielismy w jedenj z takich knajpek, tuz przy samym deptaku, nagle zauwazylam, ze cos sie zaczyna dziac. Niewiadomo skad pojawila sie gruba lina.Nagle ktos zlapal jeden koniec a ktos inny drugi. Za chwilke czesc ulicy zamienila sie w pole popisow skaknia na mega skakance - kilka osob na raz, pomieszani, kambodzanczycy i turysci. Zapawa na calego. Ktos sie zmeczyl, ktos odpadl - zarazkolejna kokurencja - przeciaganie liny. I znow sniady kolor skory przetykany jasniejszym (czasem w kolorzeraka, jesli ktos zapomnial, ze tu slonce daje na maksa).
Potem wspolne tanczenie i smianie sie. Nigdzie na swiecie dotej pory nie doswiadczylam takiego porozumienia ponad wszystkim.
To byl mily wieczor.
Niestety przeszlam okropna infekcje - cale sczescie za antybiotyk wziety jeszcze z Polski - postawil na nogi raz dwa. A to wszystko przez ichnijsza klime. Np dzis w autobusie jechalam majac na sobie 3 bluzki i gruba bluze i opatulona szalem, taka klima. Natomiast lokalesie na luzaka w krotkich rekawkach. Niezli sa. Zdarza sie rowniez widok kogos w swetrzez futrem przy temperaturze30 stopni.

Co do samej Kambodzy - miejsca turystyczne maja pokazac, ze kraj wyszedl na prosta. Wystarczy jednak wyjechac troszke dalej, nawet nie dojezdzajac do obrzezy miasta i bummmm. Wielka, wielka biedy. Ludzie zyja w takich warunkach, ze az nie mozna uwierzyc,ze tak sie da. Bez wody, elektrycznosci, w brudzie i goracu...

Co do ciekwostek - probowalam miesa weza, krokodyla i zaby -zdecydowanie wole kurczaka. To tak dla tych wszystkich, ktorzy mysleliby, ze to jakies niebo w gebie.

Za kilka dni juz bedena wybrzezy Kambodzy, mam nadzieje, ze dojade tam akurat na ichniejszego sylwestra.
Pozdrawiam wszystkich mocno i do nastepnego!

1 komentarz:

  1. Agatko :) no jak krokodyl Ci nie smakował? :) zazdroszczę eventu ne linie :) a może by taki zorganisować na Nowym Świecie? :) ciekawe jak Ci wszyscy wypindrzeni sztywniacy by się zachowywali :) pewnie bardziej by przeszło na polu m. :) no i ciekawe ,czy trzeba mieć prawo jazdy na wieloosobową skakankę :)
    uważaj na siebie raczku :) ciekawe keidy przerodzisz sie w Kambodźankę :)
    pozdrawiam
    WK

    OdpowiedzUsuń