Swieta juz jutro,
a ja daleko, daleko.
Zebralo mi sie na sentymenty, tesknie za Wami, moja rodzina, przyjaciolmi, znajomymi, za moja Beza i za polska kuchnia. Dzis dalabym sie pokroic za zurek z jajkiem, biala kielbase (choc juz od jakiegos czasu nie jem miesa w ogole), za mamine kanapki, o za grzybka tez dalabym sie pokroic i za omleta tez - Mamus wiesz o czym pisze:-)
To juz moj kolejny dzien w delcie Mekongu. Wczoraj poznalam bardzo sympatycznych ludzi z Belgi i tak sobie na razie podrozujemy razem, bo nam po drodze, bo nam razniej razem.
Mekong w tym rejonie jest niesamowity, wiele dzikich meandrow, za kazdym kryje sie cos unikalnego.
Dzis podziwialam zachod slonca ze srodka Mekongu, potem lodzia plywalismy wsrod malenkich wysp na rzece i ogladalismy swietliki...
To jest niesamowite, ze wystarczy oddalic sie kilkanascie km od granicy i odkrywa sie zupelnie nowy siwat, nowa mentalnosc, zupelnie inna od tej kambodzanskiej. Jedzenie w Wietnamie jest wyborne, najlepsze jakie jadlam. Jak na razie nie jest jeszcze tak bardzo goraco.
Wietnamczycy to dziwny narod. Z jednej strony bardzo przyjazni i pomocni, z drugiej strony, zrobia wszystko, aby wydoic z turysty tyle ile sie da. W restauracjach sa menu dla turystow z cenami czasem 3 krotnie wyzszymi niz dla lokalesow...
Jednak caly czas probuje nowych smakow - owocow, dan ze straganow, warzyw i innych ciekawostek kulinarnych i nie tylko.
Wczoraj zaznalam stawiania wietnamskich baniek na plecach i masazu, ktory jest zupelnie inny niz ten, ktory oferowany jest w Tajlandii czy w Kambodzy. Czad, zwlaszcza jak banki stawia straszawy facet, na chodniku, na macie z bambusa, ktora juz wiele przeszla:-))))
Wietnam uwodzi pieknem krajobrazow, natura, niestety wietnamczycy nie wiedza jak o nia dbac...
W tym wpisie zamiesczam najcudowniejsze zdjecie, z okolic Chiang Mai, kiedy wreszcie zrealizowalam swoje marzenie i tulilam tygrysy. Zdjecie zrobione przez Taja pracujacego w rezerwacie, a obok mnie - BB - cudowna kobieta, ktora sprawila, ze z lekkoscia weszlam w samotna podroz po Azji. Dziekuje Beatko z calego serca.
Na koniec chcialabym Wam wszystki zlozyc zyczenia swiateczne, pachnace kokosem, mango i ananasem, zmieszane z chilli i kolendra.
Zycze Wam spokoju, ktorego tak bardzo mocno ucze sie od tubylcow, zwolnienia tempa zycia, czasem zatrzymania sie kiedy jest taka potrzeba. Zycze Wam rowniez odwagi, aby ruszac wlasna droga, ta droga, ktora dyktuje serce a nie zawsze rozum...
Ja podjelam wezwanie, podjelam rowniez wyzwanie i znalazlam odwage, aby odkrywac siebie, nie tylko na nowo, ale w zakamarkach mojej duszy, o ktorych dawno zapomnialam.
Tego wszystkiego zycze Wam z calego serca.
Alleluja
A.
Agatko,
OdpowiedzUsuńbuziaki ogromne swiateczne dla Ciebie!
Ja tez coraz blizej podjecia waznych decyzji :)
Podroz do Azji dala mi ogromnie duzo, nawet nie wyobrazam sobie zeby Cie nie bylo z nami :) ze mna...
Sciskam i smingusowo dyngusowo pozdrawiam,
BB
Kochana :) super, że tak Ci dobrze :* ściskam,M.
OdpowiedzUsuńHejka,
OdpowiedzUsuńJak patrzę na zdjęcie to widać, że dziewczyny i zwierzak zadowoleni,życzymy nieustających wspaniałych przeżyć,
u nas lada moment majówka, wszystko wokoło pięknieje, do szczęścia nie trzeba już wiele,
pozdrowienia z Ożarowa do których dołączają się Neumanowie
całusy